Pokora doskonała i niedoskonała. Treści na spotkanie 25 października.

Pokora w swej istocie to nic innego jak tylko rzeczywista znajomość i świadomość samego siebie, takiego jakim się jest. Z pewnością bowiem każdy, kto ujrzał siebie w prawdzie i odczuł, kim jest, będzie prawdziwie pokorny. Dwie rzeczy wywołują pokorę. Jedna to upodlenie, nędza i słabość człowieka, które popadł przez grzech; nawet będąc najbardziej świątobliwym, winien on przez całe swoje życie zachować pamięć o nich, choćby częściową. Drugą przyczyną jest przeobfita miłość i wspaniałość Boga samego: przed jego obliczem drży cała natura, wszyscy uczeni stają się jak głupcy, a aniołowie i święci jak niewidzący. Doprawdy, gdyby on sam w swej boskiej mądrości nie udzielał każdemu z nich wizji siebie stosownie do ich postępów w łasce, nie można byłoby opisać słowami tego, co by się z nim stało.
Druga z wymienionych przyczyn jest „doskonała”; jest wieczna. Pierwsza pozostaje „niedoskonała” ; nie tylko jest doczesna, ale dość często zanika zupełnie, kiedy dusza przebywająca w śmiertelnym ciele za sprawą łaski Bożej odczuwa tak wzmożoną tęsknotę za Nim(co zdarza się tyleż razy i trwa tak długo, jak Bóg zechce), że nagle zapomina całkowicie o sobie i nie dba, czy jest święta, czy podła. Jakkolwiek często lub rzadko dusza odpowiednio przygotowana zaznaje tego doświadczenia, nigdy nie trwa ono dłużej niż krótką chwile. W tym czasie dusza zachowuje doskonałą pokorę, nie zna bowiem innej jej przyczyny poza główną, którą jest sam Bóg. Jeśli jednak dusza zna także jakąś inną przyczynę i ulega jej, choćby Bóg pozostawał najważniejszą, to jej pokora jest nadal niedoskonała. Niemniej jest dobra i należy jej zaznawać. Nich Bóg broni byś mnie źle zrozumiał. Obłok Niewiedzy, W drodze, Poznań 2001, s.59-61

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *