Powiedzieliśmy o pokorze, że w sposób tajemniczy a doskonały zawiera się w owej ukrytej, ślepej miłości Boga, która oblega natarczywie obłok niewiedzy, odrzucając i zapominając wszystko inne. To samo jednak powiedzieć można o wszystkich cnotach, szczególnie o miłości. Miłość bowiem nie jest niczym innym jak kochaniem Boga dla Niego samego, ponad wszelkie rzeczy stworzone; a także kochaniem ludzi w Bogu tak jak kochamy samych siebie. Zupełnie słusznie w kontemplacji Bóg otoczony zostaje miłością do Niego samego bardziej niż wszystkie rzeczy stworzone; praca ta bowiem, jak już powiedzieliśmy, jest nade wszystko czystym pragnieniem, niczym innym jak jednomyślnym zamiarem ducha, skierowanym wyłącznie ku Bogu samemu.
Nazywam go „jedno-myślnym”, ponieważ w tej sprawie doskonały uczeń nie prosi ani o oszczędzenie cierpień, ani o hojną nagrodę, a jedynie o Boga samego. Nie dba zatem czy dozna udręki, czy zadowolenia, lecz o to tylko, czy wypełnia się wola tego, którego kocha. Tak właśnie Bóg kochany jest dla siebie samego, bardziej niż całe jego stworzenie. W tej bowiem pracy kontemplator nie pozwala, by uwagę jego zajęła na chwilę choćby myśl o czymkolwiek innym, nawet najświętszym. Czyniąc tak, prawdziwie i doskonale spełnia on drugą, niższą część miłości (to jest miłość do braci chrześcijan), czego można dowieść: doskonały kontemplatyk nikogo nie darzy szczególną uwagą-krewnego ni obcego, przyjaciela ni obcego. Wszyscy ludzie bez różnicy są mu braćmi, nikt zaś nie jest mu obcy. Wszystkich uważa za przyjaciół, nikogo za wroga. A nawet tych, którzy uderzają go i ranią, uznaje za szczególnych przyjaciół i pragnie życzyć im tyleż dobrego, ile życzyłby najlepszemu przyjacielowi. Obłok Niewiedzy, s. 79-80, Rozdział 24.
